Nie wiem czy śmiać się czy płakać, ale po raz kolejny mecenas Giertych, udowadnia, że nie rozumie idei Internetu i zasad w nim panujących. O czym mówię? W sprawie Sikorski vs Wprost dot. wpisów obrażających Ministra Spraw Zagranicznych na forum Wprost, pełnomocnik Ministra Sikorskiego chce, aby zbadano zgodności z Konstytucją art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną - o czym można dowiedzieć się z doniesień prasowych.
O poglądach mec. Giertycha na przepisy regulujące odpowiedzialność za hosting można przeczytać w artykule Mec. Giertych się myli? Przypomnę sam przepis - art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (dalej: u.s.u.d.e.):
Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.
W artykule na stronach Gazety Wyborczej można przeczytać, że:
Zdaniem mecenasa przepis ten może naruszać zapis ustawy zasadniczej mówiący, że "każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym". Jak wskazał Giertych, przepisy o świadczeniu usług drogą elektroniczną w rzeczywistości ograniczają tę ochronę.
Do wniosku mec. Giertycha pozytywnie odniósł się pełnomocnik wydawcy "Wprost". Ma on tydzień na przedstawienie na piśmie swojego stanowiska sądowi. Proces został odroczony do 12 stycznia, jeśli jednak sąd zdecydowałby się zadać pytanie do TK, sprawa musiałaby zostać zawieszona.
Zdaję sobie sprawę, że mój pogląd na sprawę może być odebrany jako mało obiektywny - ale na ten problem trzeba spojrzeć z trzech stron. Osoby której treść dotyczy dany wpis (w niniejszej sprawie Minister Sikorski), osoby która zamieszcza określony wpis (osoba X) oraz podmiotu który dostarcza usługę hostingu (w tym wypadku wydawca Wprost). Tylko pierwszy podmiot będzie zainteresowany zniesieniem ograniczeń z art. 14 u.s.u.d.e., ponieważ będzie mu łatwiej dochodzić ewentualnych roszczeń.
W mojej ocenie, gdyby nie było w/w przepisu wyłączającego odpowiedzialność usługodawcy to wolność wypowiedzi byłaby bardzo ograniczona oraz odpowiedzialność ponosiłby podmiot, który nie jest autorem wypowiedzi. A to, że łatwiej byłoby przeciwko komu kierować roszczenia... to już inna bajka.
Nie za bardzo obawiam się o wynik takiej analizy przed Trybunałem Konstytucyjnym, zważywszy, że przepisy są wynikiem implementacji Dyrektywy 2000/31/WE. Zgodnie z art. 14 ust. 1 [Hosting]:
Nie za bardzo obawiam się o wynik takiej analizy przed Trybunałem Konstytucyjnym, zważywszy, że przepisy są wynikiem implementacji Dyrektywy 2000/31/WE. Zgodnie z art. 14 ust. 1 [Hosting]:
1. Państwa Członkowskie zapewniają, żeby w przypadku świadczenia usługi społeczeństwa informacyjnego polegającej na przechowywaniu informacji przekazanych przez usługobiorcę usługodawca nie był odpowiedzialny za informacje przechowywane na żądanie usługobiorcy, pod warunkiem że:
a) usługodawca nie ma wiarygodnych wiadomości o bezprawnym charakterze działalności lub informacji, a w odniesieniu do roszczeń odszkodowawczych — nie wie o stanie faktycznym lub okolicznościach, które w sposób oczywisty świadczą o tej bezprawności; lub
b) usługodawca podejmuje niezwłocznie odpowiednie działania w celu usunięcia lub uniemożliwienia dostępu do informacji, gdy uzyska takie wiadomości lub zostanie o nich powiadomiony.
Teraz powstaje znów problem czy TK może w ogóle badać zgodność prawa krajowego implementowanego z prawa europejskiego (czyli tak naprawdę może dojść do badania zgodności aktów prawa EU w zakresie zgodności z Konstytucją). Jak zapewne niektórzy przypominają sobie - problem był już analizowany przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 11 maja 2005 r., K 18/04. W skrócie można uznać, że Traktat Akcesyjny do EU nie jest niezgodny z Konstytucją. Analizując jednak jego zgodność z art. 31 ust 3 Konstytucji czyli: Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw - Trybunał stwierdził, iż :
Nie uchyla to możliwości oceny uregulowań prawnych, w tym: rozporządzeń wspólnotowych w zakresie ich obowiązywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w charakterze składników polskiego porządku prawnego, m.in. pod kątem respektowania reguł wynikających z art. 31 ust. 3 Konstytucji, w tym zwłaszcza – wymaganej proporcjonalności ograniczeń. (s. 62 wyroku)
Tutaj wprawdzie mowa jest o Rozporządzeniu, ale odnosi się to również do Dyrektywy. Zobaczymy jak się cała sprawa potoczy, czy rzeczywiście Sąd analizujący spór Sikorski vs Wprost pozytywnie odniesie się do wniosku byłego posła LPR. Porównując dotychczasowe orzecznictwo (krajowe oraz przede wszystkim zagraniczne), w tym ostatni wyrok SN w sprawie odpowiedzialności administratora za wpisy użytkowników - nie widzę takiej konieczności. Czy za obraźliwe graffiti na murze, odpowiedzialność poniesie właściciel muru? Ścigać trzeba samego autora, a to, że nie jest to łatwe to zupełnie inna "para kaloszy". Mimo wszystko, w internecie jest to sprawa łatwiejsza, aczkolwiek często czasochłonna, szczególnie dla prywatnych podmiotów.
Chyba, że wyjdziemy ze stanowiskiem, że nieprawidłowo zostały implementowane zapisy Dyrektywy do polskiego porządku krajowego - ale badanie tego nie jest zadaniem TK, a Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Może tam warto "uderzyć"?. Skoro już badamy "zgodność", to zrobić to dobrze i na wszystkie sposoby :)

Akurat do powyższej sprawy wpisuje się ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego opisywanego w dzisiejszej Rzeczpospolitej - http://www.rp.pl/artykul/236761,755378-TK-moze-kontrolowac-unijne-rozporzadzenia.html Sprawa dotyczyła rozporządzenia, ale myślę, że można wytyczne stosować również do dyrektywy.
OdpowiedzUsuń"TK uznał, że zaskarżony przepis rozporządzenia UE nie narusza polskiej konstytucji. Sędzia Biernat wyjaśnił jednak również ewentualne skutki orzeczenia o niezgodności z konstytucją. Trybunał nie mógłby takiego przepisu uchylić, jedyną możliwością byłoby orzeczenia o niestosowaniu przez organy polskie i niewywieraniu skutków prawnych"
Sygnatura orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w powyższym komentarzu do artykułu to SK 45/09. Opis wyroku: http://trybunal.gov.pl/Rozprawy/2011/sk_45_09.htm
OdpowiedzUsuń