Z przyjemnością udostępniam Państwu artykuł autorstwa Szymona Rubisza, nauczyciela akademickiego, doktoranta - więcej informacji o autorze na jego stronie. Zachęcam do lektury niniejszego artykułu.
Od przeszło 20 lat Kancelaria Sejmu RP prowadzi elektroniczny system informacji prawnej. Przez cały ten czas przybierał on różne formy, zmianie ulegały struktury baz danych oraz ich nazwy. Obecnie udostępniany jest jako Internetowy System Aktów Prawnych (ISAP) i zawiera na bieżąco aktualizowane opisy bibliograficzne i teksty aktów prawnych opublikowanych w Dzienniku Ustaw oraz Monitorze Polskim.
Można je pobierać bezpośrednio ze specjalnej strony internetowej systemu – isap.sejm.gov.pl – w postaci elektronicznych plików PDF. Publikowane one są w dwóch wariantach:
- tekst ogłoszony, to po prostu skan z Dziennika Ustaw (lub Monitora Polskiego), sucha treść aktu prawnego pochodząca bezpośrednio z Sejmu, oraz
- tekst aktu, który stanowi opracowanie powyższego, w bardziej czytelnej formie, uzupełnione o różnego typu przypisy dotyczące np. nowelizacji określonego przepisu, jej daty, numerów i pozycji w Dzienniku Ustaw poprzednich nowelizacji, informacji o podstawie w prawie UE itd.
W PDF-ach tych znaleźć można tzw. notę copyright w postaci: © Kancelaria Sejmu.
Można zadać pytanie: czy tekst prawny w ogóle może być utworem, tzn. czy spełnia kryteria określone w art. 1. ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych? Nie, ponieważ ustawodawca wyłączył akty prawne i ich projekty w art. 4, który stanowi, że nie są przedmiotem ochrony prawnoautorskiej m.in. (1) akty prawne lub ich urzędowe projekty oraz (2) urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Nota copyright sugeruje z kolei zupełnie co innego: do tych dokumentów prawa autorskie ma Kancelaria Sejmu. Wysłałem więc do KS prośbę o wyjaśnienie tej sprawy.
Można zadać pytanie: czy tekst prawny w ogóle może być utworem, tzn. czy spełnia kryteria określone w art. 1. ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych? Nie, ponieważ ustawodawca wyłączył akty prawne i ich projekty w art. 4, który stanowi, że nie są przedmiotem ochrony prawnoautorskiej m.in. (1) akty prawne lub ich urzędowe projekty oraz (2) urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Nota copyright sugeruje z kolei zupełnie co innego: do tych dokumentów prawa autorskie ma Kancelaria Sejmu. Wysłałem więc do KS prośbę o wyjaśnienie tej sprawy.
Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji dotyczącej publikowania na stronach Internetowego Systemu Aktów Prawnych treści aktów prawnych w formacie PDF.
Zgodnie z art. 4 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie stanowią przedmiotu ochrony prawnoautorskiej m.in. akty prawne lub ich urzędowe projekty, urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Żaden podmiot nie jest zatem dysponentem autorskich praw majątkowych i każdy może w dowolny sposób z nich korzystać (na pewno nie ogranioczny przepisami w/w ustawy).
Tymczasem każdy dokument PDF z tekstem aktu prawnego zawiera tzw. notę copyright (w lewym górnym rogu dokumentu), która informuje, iż rzekomo mamy do czynienia z chronioną własnością intelektualną należącą do Kancelarii Sejmu RP. Oczywistym jest, że owa nota i jej stosowanie nie jest uregulowane w polskim ustawodawstwie, jest jedynie informacją. Jak się jednak wydaje informacja ta może wprowadzać w błąd użytkowników ISAP.
Proszę o wyjaśnienie mi drogą elektroniczną celu i podstawy prawnej zamieszczania tej informacji.
Szymon Rubisz
W odpowiedzi - warto odnotować, że już po kilku dniach – otrzymałem:
W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 14 listopada 2011 r. dotyczące opatrywania notą copyright aktów prawnych publikowanych w Internetowym Systemie Aktów Prawnych, Biuro Korespondencji i Informacji Kancelarii Sejmu uprzejmie wyjaśnia, co następuje.
Notą copyright są opatrywane w ISAP-ie teksty aktów prawnych (w postaci takiej, jak w dniu ogłoszenia) sporządzone w Kancelarii Sejmu podczas procesu legislacyjnego jako jego wynik oraz sporządzone w Kancelarii Sejmu teksty ujednolicone z naniesionymi zmianami na pierwotny tekst aktu. Zdaniem służb prawnych Kancelarii Sejmu, w pierwszym przypadku ochronie autorskoprawnej podlega sposób przedstawienia (wyrażenia) aktu normatywnego (zastosowany układ graficzny, czcionka). Natomiast tekst ujednolicony aktu prawnego, poza sposobem jego wyrażenia, podlega ochronie autorskoprawnej również ze względu na fakt, iż stanowi on przetworzoną (uzupełnioną o zmiany wraz ze stosownymi przepisami) formę tekstu pierwotnego aktu normatywnego. Są to teksty aktów normatywnych przetworzone w Kancelarii Sejmu. Nota copyrightowa nie jest natomiast umieszczana w ISAP-ie na tekstach ogłoszonych aktów normatywnych, które zostały jedynie zeskanowane z Dziennika Ustaw lub Monitora Polskiego.
Oczywiście nie chodzi tu prawa majątkowe do treści aktu prawnego, bo te chronione być nie mogą. Chodzi o formę – to ona jest według służb prawnych Kancelarii twórcza. Trudno się z tym zgodzić, bo aby uznać jakiś wytwór człowieka za przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze (art. 1 u.p.a.p.) nie wystarczy tylko zastosować inną czcionkę, uczynić tekst wygodniejszym do czytania czy nawet nanieść z pewnością przydatne przypisy. Są to bowiem czynności wyłącznie techniczne, powielane zresztą do lat według określonego szablonu. Na tym temat można by właściwie zakończyć. Pozostawiam jednak tę kwestię do indywidualnej oceny, bowiem bardzo wiele wytworów jest współcześnie uważana za utwory i zażarcie chroniona jest ich własność.
Interesująca natomiast wciąż pozostaje kwestia obowiązywania w tym zakresie art. 4 ustawy o prawie autorskim. Przyjmijmy tę ryzykowaną, moim zdaniem, tezę o rzeczywiście istniejącej twórczości w dokumentach PDF w ISAP-ie. Kancelaria Sejmu jest jednostką organizacyjną (urzędem) pomocniczą wobec organu władzy ustawodawczej i wydawałoby się, że to co tworzy nie powinno być raczej chronione prawem autorskim, o czym świadczy wspomniany art. 4. Gdyby się jednak pochylić nad znaczeniem określeń zastosowanych przez ustawodawcę, to jak zakwalifikować ten dokument w ISAP? Nie jest to pewnie akt prawny, choć ten jest elementem składowym takiego dokumentu. Nie jest to też projekt aktu, więc pkt 1. art. 4 nie ma zastosowania. Może więc urzędowy dokument lub materiał? Tylko czym one są?
Próbując zdefiniować dokument urzędowy trzeba sięgnąć do art. 244 §1 kpc i art. 76 §1 kpa. Tylko, że przepisy te odnoszą się do dokumentów jako dowodów w postępowaniach. W praktyce powiemy, że dokumentami urzędowymi są akty administracyjne wiedzy i woli, korespondencja, czynności materialno-techniczne, wytwarzane przez szeroko rozumiane urzędy w ramach posiadanych kompetencji i realizowanych zadań, podpisanych przez upoważnione do tego osoby. A czym jest urzędowy materiał? Pewnego wyjaśnienia dostarcza nam orzeczenie Sądu Najwyższego z 26 września 2001 r. (sygn. akt IV CKN 458/00), w którym m.in. stwierdzono, że materiałem urzędowym jest „to, co pochodzi od urzędu lub innej instytucji państwowej, bądź dotyczy sprawy urzędowej, bądź powstało w rezultacie zastosowania procedury urzędowej”. VaGla przytacza szereg innych stanowisk sądów tutaj. Można tam znaleźć informacje, że sądy uznawały za dokument lub materiał urzędowy, a więc wytwór nie będący przedmiotem ochrony prawnoautorskiej, niekiedy dużo bardziej twórcze „produkty”, niż dokumenty dostępne w ISAP.
W związku z powyższym, czy PDF z opracowanym przez Kancelarię Sejmu tekstem aktu prawnego jest dokumentem urzędowym? Tak, bo można się na niego powołać w postępowaniu cywilnym lub administracyjnym, jako źródle poznania prawa. A jest przecież wiarygodne bo pochodzi wprost od ustawodawcy. Nawet jeśli by to stanowisko podważyć, to w takim razie czy może być ów PDF materiałem urzędowym? Z cytowanego wyżej orzeczenia SN wynika, że tak. Kancelaria Sejmu błędnie zatem informuje użytkowników systemu, że rzekomo posiada prawa autorskie, osobiste i majątkowe, do dokumentów zamieszczanych w bazie danych.
Całości dopełnia informacja na stronie głównej ISAP: Nie zezwala się na komercyjne używanie, kopiowanie i inne wykorzystanie danych znajdujących się w bazie danych ISAP. Strzec się zatem powinni prawnicy odpłatnie udzielający porad prawnych i korzystających z darmowego ISAP (do wyboru mają jeszcze komercyjne bazy danych) czy przedsiębiorcy poszukujący informacji o tym, jakie podatki będą musieli zapłacić w nadchodzącym roku. Państwo powinno bowiem udzielić im licencji niewyłącznej na korzystanie z tych materiałów, które zresztą powstały za „nasze”. Ta nieco demagogiczna konstatacja jest celowa, bo i przyczyna powyższych rozważań wydaje się absurdalna.
Autor: Szymon Rubisz
Interesująca natomiast wciąż pozostaje kwestia obowiązywania w tym zakresie art. 4 ustawy o prawie autorskim. Przyjmijmy tę ryzykowaną, moim zdaniem, tezę o rzeczywiście istniejącej twórczości w dokumentach PDF w ISAP-ie. Kancelaria Sejmu jest jednostką organizacyjną (urzędem) pomocniczą wobec organu władzy ustawodawczej i wydawałoby się, że to co tworzy nie powinno być raczej chronione prawem autorskim, o czym świadczy wspomniany art. 4. Gdyby się jednak pochylić nad znaczeniem określeń zastosowanych przez ustawodawcę, to jak zakwalifikować ten dokument w ISAP? Nie jest to pewnie akt prawny, choć ten jest elementem składowym takiego dokumentu. Nie jest to też projekt aktu, więc pkt 1. art. 4 nie ma zastosowania. Może więc urzędowy dokument lub materiał? Tylko czym one są?
Próbując zdefiniować dokument urzędowy trzeba sięgnąć do art. 244 §1 kpc i art. 76 §1 kpa. Tylko, że przepisy te odnoszą się do dokumentów jako dowodów w postępowaniach. W praktyce powiemy, że dokumentami urzędowymi są akty administracyjne wiedzy i woli, korespondencja, czynności materialno-techniczne, wytwarzane przez szeroko rozumiane urzędy w ramach posiadanych kompetencji i realizowanych zadań, podpisanych przez upoważnione do tego osoby. A czym jest urzędowy materiał? Pewnego wyjaśnienia dostarcza nam orzeczenie Sądu Najwyższego z 26 września 2001 r. (sygn. akt IV CKN 458/00), w którym m.in. stwierdzono, że materiałem urzędowym jest „to, co pochodzi od urzędu lub innej instytucji państwowej, bądź dotyczy sprawy urzędowej, bądź powstało w rezultacie zastosowania procedury urzędowej”. VaGla przytacza szereg innych stanowisk sądów tutaj. Można tam znaleźć informacje, że sądy uznawały za dokument lub materiał urzędowy, a więc wytwór nie będący przedmiotem ochrony prawnoautorskiej, niekiedy dużo bardziej twórcze „produkty”, niż dokumenty dostępne w ISAP.
W związku z powyższym, czy PDF z opracowanym przez Kancelarię Sejmu tekstem aktu prawnego jest dokumentem urzędowym? Tak, bo można się na niego powołać w postępowaniu cywilnym lub administracyjnym, jako źródle poznania prawa. A jest przecież wiarygodne bo pochodzi wprost od ustawodawcy. Nawet jeśli by to stanowisko podważyć, to w takim razie czy może być ów PDF materiałem urzędowym? Z cytowanego wyżej orzeczenia SN wynika, że tak. Kancelaria Sejmu błędnie zatem informuje użytkowników systemu, że rzekomo posiada prawa autorskie, osobiste i majątkowe, do dokumentów zamieszczanych w bazie danych.
Całości dopełnia informacja na stronie głównej ISAP: Nie zezwala się na komercyjne używanie, kopiowanie i inne wykorzystanie danych znajdujących się w bazie danych ISAP. Strzec się zatem powinni prawnicy odpłatnie udzielający porad prawnych i korzystających z darmowego ISAP (do wyboru mają jeszcze komercyjne bazy danych) czy przedsiębiorcy poszukujący informacji o tym, jakie podatki będą musieli zapłacić w nadchodzącym roku. Państwo powinno bowiem udzielić im licencji niewyłącznej na korzystanie z tych materiałów, które zresztą powstały za „nasze”. Ta nieco demagogiczna konstatacja jest celowa, bo i przyczyna powyższych rozważań wydaje się absurdalna.
Autor: Szymon Rubisz

Znakomity wpis. A inwencji twórczej (nomen omen) prawnikom Kancelarii Sejmu naprawdę gratuluję :)
OdpowiedzUsuńPodzielam zdanie Pana Pawła. Bardzo dobry wpis.
OdpowiedzUsuńNiemniej, w mojej ocenie, obojętnie jakiej argumentacji nie przyjąć (czy brak cech twórczych, czy jako dokument urzędowy) - to Kancelaria Sejmu nie posiada praw autorskich do stworzonych przez siebie dzieł.
Zobaczymy jak będzie wyglądał system od 1 stycznia, kiedy to wszystkie akty prawne będę ogłaszane jedynie w drodze elektronicznej. Czy wtedy taki napis na "opracowaniu" się pojawi? A może na właściwych, oryginalnych dziełach? W końcu nie będą one już skanem wersji papierowej...